Uśmiechnąłem się i złożyłem na jej ustach namiętny pocałunek, który odwzajemniła. Nikt i nic nas nie rozdzieli. Spakowałem swoje rzeczy, psów również. Wziąłem też roboty, w końcu obiecałem Rose, że zobaczy prawdziwą walkę i słowa dotrzymam. I tak bym ich tu nie zostawił. W nocy, gdy wszyscy spali wymknęliśmy się z mojego pokoju.
- Dziwnie się czuję, uciekając. - stwierdziła, gdy jechaliśmy już do jej domu.
- Ja też, ale jestem pewny, a ty? - posłałem jej uśmiech, łapiąc za rękę.
Rose?
Brak komentarzy
Prześlij komentarz