Obudziłem się jak co ranek - wcześnie. Nie lubiłem długo spać, szkoda było mi dnia. Jak zwykle, wstałem pierwszy. Wyszedłem z pokoju w tym samym czasie, co Ario.
- Już myślałem że będę musiał cię budzić z wiadrem zimnej wody. - posłałem mu złośliwy uśmiech.
- Chciałbyś. - zaśmiał się.
Zeszliśmy na dół, kucharka podała nam śniadanie. Poszliśmy się przebrać, założyłem swój strój oraz kask, z garażu wyprowadziłem motor i czekałem na Ario.
***
Ścigaliśmy się po szosie, przed nami pojawił się terenowy, dość drogi samochód.
- Ej! To jest ten koleś co ma z ojcem jakieś umowy podpisywać. - usłyszałem nagle.
- No i co z tego? - nie zbyt rozumiałem.
- Chodź, przyjrzyjmy mu się.
- Okej.
Przygazowałem i znaleźliśmy się obok samochodu. Ario wychylił się, patrząc w szybę. Pomachał osobą siedzącym tam i wyrwał do przodu, gdy spojrzałem przed siebie, zauważyłem tira jadącego wprost na mnie. W ostatniej chwili chowając się, aby mnie nie uderzył.
- To było super! - usłyszałem nagle.
Pokręciłem głową i westchnąłem lekko.
Rose?
Brak komentarzy
Prześlij komentarz