Rose pomogła mi w dalszym tworzeniu nowego robota, dawałem jej wskazówki, wyjaśniałem co, gdzie, jak i do czego. Wydawała się być tym zainteresowana. Skończyliśmy ją wieczorem.
- Uwaga, wielki moment... - uruchomiłem ją. Oczy zaświeciły jej się na turkusowo a później na różowo. Wstała.
Sprawdziłem, czy funkcja cienia dobrze działa.

- Jak by tą nazwać... może Rosel? - zaproponowałem mieszankę naszych imion, przytulając ją.
?
Brak komentarzy
Prześlij komentarz