wtorek, 5 lipca 2016

Od Axela do Rose

- Przepraszam, ale muszę już jechać. - wskazałem wzrokiem na brata, który czekał kawałek dalej.
Mężczyzna skinął głową.
***
Mimo iż mężczyznę widzieliśmy w połowie drogi, do południa go nie było. Ojciec czekał na zewnątrz, a my się strasznie nudziliśmy. Wyciągnęliśmy swoje deski snowboardowe i zjeżdżaliśmy sobie po schodach.
- Uwagaaa! - krzyknąłem i ruszyłem na dół.
- Nie! - usłyszałem głos Ario, jednak było za późno, wpadłem na niego i runęliśmy w dół.
Uderzyłem głową o szafkę a z niej spadł wazon, udało mi się go złapać, Ario leżał w sąsiednim rogu, śmiejąc się. Nagle, zauważyliśmy że w progu stał ojciec, z mężczyzną z samochodu i jego córką. Przywitaliśmy się krótkim "dzień dobry"
- To moi synowie... Axel i Ario. - przejechał dłonią po twarzy. - Ax, nie musisz przypadkiem iść na spacer z psami? - spytał znacząco.
- No tak! Masz racje! - pstryknąłem palcami.
Szybko odpiąłem deskę i biegiem ruszyłem po schodach.
- Czekaj! - brat ruszył za mną, dalej nie mogąc opanować śmiechu.
To była super zabawa! Musimy ją kiedyś powtórzyć. Wyszedłem tylnym wyjściem i zabrałem psy nad jezioro.

?

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Szablon
©Sleepwalker
WS