wtorek, 5 lipca 2016

Od Rose do Axela

Kiedy chłopacy poszli na górę, ja ruszyłam za ojcem i prezydentem. Mężczyzna pokazał nam nasze pokoje, mieliśmy tam zostać na noc, czy dwie...weszłam do pokoju, który miał być na ten czas mój. Zupełnie różnił się od mojego, był elegancko wystrojony. Czułam się w nim jak w luksusowym pokoju hotelowym. Położyłam torbę przy łóżku i położyłam się na nie. Psiaki położyły się obok mnie, a Erni znalazł sobie wygodne miejsce na jednym z foteli. Odetchnęłam głęboko. Po chwili ktoś zapukał do drzwi.
- Proszę. -powiedziałam, momentalnie siadając na łóżko.
Do środka weszła starsza kobieta w czarnym fartuszku.
- Witam panienkę, miałam poinformować, że ojciec chce się z panienką widzieć.
Mamciu, co ona do mnie przed chwilą powiedziała...a raczej w jaki sposób. Przypomniałam sobie scenę z pewnego filmu o piratach...mojego ulubionego. Kobieta nie czekając na odpowiedź, wyszła zamykając za sobą drzwi.
- Dobra, zostańcie tu, ale proszę. Bez niszczenia, ok?
Psiaki zamerdały ogonami. Erni spał. Pogłaskałam zwierzaki i wyszłam.

Axel?

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Szablon
©Sleepwalker
WS