wtorek, 5 lipca 2016

Od Rose do Axela

Z trudem powstrzymywałam śmiech. Kiedy chłopak wyszedł z psami, do jadalni weszła jakaś kobieta.
- Przepraszam was za niego.
- Nic się nie stało, z resztą to dobrze świadczy o pańskich pracownikach. Skoro pies rzucił się na stół po kurczaka, to znaczy, że na prawde był dobrze zrobiony. Ja na pana miejscu pogratulowałabym temu, kto przyrządził tak wspaniały posiłek.
- Rose... -ojciec spojrzał na mnie znacząco.
Rzeczywiścoe chyba nie wypada tak się zwracać do prezydenta, no ale co mam poradzić, że już taka jestem?
***
Szłam korytarzem, kierując się do łazienki. Miałam ze sobą ręcznik, szczoteczkę i piżamę. Przyglądałam się obrazom, które wisiały w równych odstępach od siebie na ścianie. Nagle wpadłam na kogoś. Był to jeden z synów prezydenta. Upss...

Axel?

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Szablon
©Sleepwalker
WS